Tygodnik Tucholski
ul. Karasiewicza 3
89-500 Tuchola

Tel: (052) 334 88 88
Fax: (052) 334 88 88

listy@tygodnik.pl
Tygodnik Tucholski: | 2010 | | numer 4/2010 |
Przygodę z dziennikarstwem zaczynał w „Tygodniku Tucholskim”
Tucholanin rzecznikiem reprezentacji Polski
Jakub Nitka jest jedynym Polakiem, który należy do European Rallycross Press Association – związku dziennikarzy sportowych skupiającego najlepszych dziennikarzy i fotoreporterów z całej Europy. Jest też najmłodszym posiadaczem stałej akredytacji na wszystkie rundy Mistrzostw Europy i Świata Rajdów Samochodowych WRC oraz GP Formuły 1, a do tego jeszcze rzecznikiem prasowym reprezentacji Polski w wyścigach samochodowych.

Kuba w Tucholi tuż po rozmowie z nami. Fot. (mz)
Tak to się wszystko zaczęło

Jakub Nitka jest rodowitym tucholaninem. Jego życie od zawsze związane było z motoryzacją. Wszystko to za sprawą taty, który prowadzi warsztat samochodowy i starszego brata Jacka.

– Za sprawą starszego brata Jacka „zaraziłem” się wyścigami i rajdami samochodowymi. Jacek zdobył prawo jazdy, zaczął startować w rajdach, później „przesiadł” się do wyścigów. Startował za granicą. Podczas zawodów, na które jeździliśmy wspólnie, przychodziła do nas masa fotoreporterów, którzy przynosili nam swoje zdjęcia. Te nie zawsze mi się podobały, były monotonne i praktycznie bez dynamiki. Chwyciłem więc za aparat i sam postanowiłem robić zdjęcia. Tak rozpoczęła się moją przygoda z fotografią – opowiada.

Jeżeli chodzi o edukację, Kuba ukończył liceum profilowane – zarządzanie informacją w Zespole Szkół Licealnych i Technicznych w Tucholi. Następnie zrobił licencjat z dziennikarstwa w Wyższej Szkole Dziennikarstwa im. Melchiora Wańkowicza, a teraz kontynuuje naukę na tym samym kierunku, ale na Uniwersytecie Gdańskim.

Pierwszy artykuł w „Tygodniku Tucholskim”

Jak wyglądały początki dziennikarstwa Kuby? Nastąpiły na pewno bardzo szybko. Ponieważ już w szkole podstawowej napisał pierwszy artykuł do gazety, była to relacja z wycieczki szkolnej do Myślęcinka, która ukazała się na łamach naszej gazety.

– Mój debiut dziennikarski nastąpił dość szybko. Namówiła mnie do tego moja nauczycielka języka polskiego ze szkoły podstawowej – Halina Gut. Po napisanej relacji z wycieczki dalej współpracowałem z „Tygodnikiem Tucholskim”, wysyłając informacje o startach mojego brata. Przez pewien czas pisałem w „Auto Świecie” i „Motorze”, a od dwóch lat jestem korespondentem niemieckiego pisma „Rallye Magazine” [gazeta kupuje od Kuby zdjęcia z rajdów – przyp. red.] – opowiada nam tucholanin.

Od niedawna Kuba współpracuje również z portalem wp.pl. Pełni tam rolę koordynatora serwisów „Sport” i „Formuła 1”. Do jego zadań należy pisanie newsów, organizowanie kolegium redakcyjnego oraz wybór tematów, które ukażą się na łamach Wirtualnej Polski.

Najmłodszy posiadacz stałej akredytacji

Kuba należy do ERPA, jest to związek dziennikarzy sportowych, który skupia w swych szeregach najlepszych dziennikarzy i fotoreporterów z całej Europy.

– Żeby tam trafić, trzeba się wykazać, mieć mnóstwo publikacji i oczywiście być zauważonym przez członków tej organizacji – przyznaje.

ERPA podlega pod FIA – Światową Federację Samochodową, ta natomiast jest organizatorem wszystkich imprez motorowych.

– Jestem najmłodszym posiadaczem stałej akredytacji na wszystkie rundy Mistrzostw Europy i Świata Rajdów Samochodowych WRC oraz GP Formuły 1. W Polsce posiada ją poza mną dwóch komentatorów Polsatu – Mikołaj Sokół oraz Andrzej Borowczyk.

Kuba wakacji w tym roku mieć nie będzie

Jego praca dziennikarza i fotografa wymaga wielu poświęceń. Często rezygnuje przez nią z czasu poświęconego rodzinie czy znajomym.

– Sezon rozpoczyna się już w marcu i kończy w październiku. Na rok 2010 zaplanowane mam już 22 weekendy, w tym praktycznie żadnego wolnego w wakacje. Jak moja praca wygląda w praktyce? Czwartek to dzień, w którym wylatuję na miejsce rozgrywanych wyścigów. W piątek jest czas na planowanie i wybór miejsc, w których podczas weekendu będę robił zdjęcia. W piątek po południu rozpoczyna się również praca w biurze prasowym, a wieczorem konferencja prasowa z najlepszymi zawodnikami. Do moich zadań należy również robienie zdjęć tzw. atmosfery (pracy mechaników w parku maszyn, infrastruktury obiektu, na którym odbywa się impreza oraz okolicy) oraz kibiców i zawodników na co dzień. W sobotę odbywają się kwalifikacje, sesje zdjęciowe zawodników (już w kombinezonach) oraz badania techniczne. Najważniejsza praca rozpoczyna się w niedzielę. Jest to dla mnie najważniejszy i najdłuższy dzień w mojej pracy. Robię zdjęcia w parku maszyn, następnie przenoszę się na tor na wcześniej ustalone miejsce. Gdy zakończy się wyścig, udaję się do parku maszyn, gdzie odbywa się dekoracja zwycięzców. Średnio podczas jednego weekendu robię 3,5-4 tys. zdjęć, z czego wybieram około 300 najlepszych. Te trafią na serwer, z którego będą do dyspozycji ponad 20 agencji prasowych na całym świecie, w tym także do Polskiej Agencji Prasowej. W niedzielę pracę kończę około godziny 21.00-24.00. W poniedziałek rano wracam do domu. Wielu zapewne uważa, że mam czas na zwiedzanie miejsc, w których odbywają się wyścigi. Nic bardziej mylnego. Ledwie starcza mi go na powrót do domu. Czasami pracuję również w poniedziałki, np. jak ostatnio w Oslo, kiedy nie zdążyłem na samolot do domu i musiałem czekać do wtorku – opowiada nam Kuba.

W ubiegłym roku tucholanin zrobił ponad 50 tys. zdjęć. Dzięki agencji, dla której pracuje, ma dostęp do sprzętu najnowszej generacji. Średni koszt aparatu – 30 tys. zł, obiektywy: od 4 do 60 tys. złotych.

Jest to niebezpieczna praca

Od 2 lat Kuba jest rzecznikiem prasowym reprezentacji Polski w wyścigach samochodowych. Do jego zadań należy przygotowanie informacji prasowych, konferencji prasowych oraz kontakt z mediami. W ubiegłym roku objął funkcję rzecznika i koordynatora prasowego Mistrzostw Europy w wyścigach samochodowych na torze wyścigowym w Słomczynie pod Warszawą, a od dwóch sezonów jest fotografem dwukrotnego mistrza świata w rajdach samochodowych WRC – Fina Marcusa Gronholma.

– Można powiedzieć, że jest to praca bardzo niebezpieczna, ponieważ stoję kilka metrów od pędzących ponad 200 km/h samochodów, które mają niewyobrażalną moc (ponad 500 koni mechanicznych) i przyspieszają do 100 km/h w niecałe 2,5 sekundy. Dodatkowym utrudnieniem jest również kurz, w którym pracuję.

Jan Kare Rafoss – ojciec sukcesu Kuby

Kuba zajmuje się również grafiką. Pierwszą stronę internetową stworzył na początku gimnazjum. Była to strona o startach brata. To dzięki tej stronie został zauważony przez redaktora naczelnego największej norweskiej agencji prasowej – Jana Kare Rafossa (najlepszego norweskiego fotografa i zdobywcę wielu nagród World Press Photo).

– To on zauważył moje zdjęcia w internecie i 4 lata temu zaproponował mi współpracę. Jest ojcem mojego sukcesu – mówi z uśmiechem na twarzy Kuba.

Wspólnie z Rafossem tucholanin w 2006 zbudował stronę o Mistrzostwach Europy Rallycross- ERC24.com, która obecnie jest oficjalną stroną serii wyścigowej. Portal miesięcznie odwiedza średnio 3 miliony użytkowników. O ERC24 nasz rozmówca pisał pracę licencjacką, którą obronił na ocenę bardzo dobrą.

Na jego zdjęciach samochody „latają”

Kuba narzeka, że mało czasu poświęca rodzinie, znajomym i życiu towarzyskiemu, ale jednocześnie przyznaje, że zdjęcia i pędzące ponad 300 km/h bolidy to jego życie. W pracy ma opinię faceta, który jest szczęściarzem, często wyłapuje zdjęcia, na których samochody „latają”. Na spotkanie z nami poza sprzętem, na którym pracuje, przyniósł ze sobą swoje autorskie programy zawodów w formie magazynów oraz angielską gazetę „Motor Sport News”, na której okładce widnieje jego duże zdjęcie.

– Teraz nie wyobrażam sobie weekendu spędzonego w domu. Niestety, kilka razy zdarzyło mi się, że z powodów technicznych nie mogłem być na wyścigach, np. z powodu alarmu bombowego na lotnisku. Przeżywałem to strasznie – opowiada.

Marzenia Kuby

– Marzenia? Chyba już się spełniły. Robię, to co lubię. Nie ma nic fajniejszego od tego, jak siedząc na lotnisku po weekendzie spędzonym w kurzu i hałasie i czekając na swój samolot do domu, w kiosku trafiasz na gazetę, a na okładce jest twoje zdjęcie. To jest niesamowite uczucie. Z takich realnych marzeń to na pewno robienie zdjęć na najbardziej niebezpiecznym rajdzie – Dakar. Już w tym roku miałem propozycję, ale musiałem zrezygnować z powodu pracy i studiów. Może więc po skończeniu edukacji. Zobaczymy.

Możliwe, że również w Tucholi zobaczymy zdjęcia Kuby.

– Jeżeli starczy mi czasu, to zrobię wystawę swoich zdjęć w Tucholi. Jeśli taka wystawa się odbędzie, to na pewno poinformuję o tym czytelników „Tygodnika Tucholskiego”, tymczasem zapraszam na moją oficjalną stronę – www.jakubnitka.com, na której można znaleźć wiele ciekawych zdjęć – dodaje na koniec nasz rozmówca.
Monika Zwolińska

Wydawca "TT"
Konkurs na najlepsze komentarze do porad Fortuny
TU JEST EUROPA
PORTRET POWSTAŃCA
© 2006 papilar.pl